Gdy satelity stają się celami, Siły Kosmiczne planują szerszą rolę.
Gen. Shawn Bratton, zastępca szefa ds. operacji kosmicznych Space Force, prowadził rozmowę ze Sandrą Erwin z SpaceNews podczas wydarzenia Space Force 2040 w Bloomberg Center na uniwersytecie Johns Hopkins 21 stycznia. Oto sześć kluczowych wniosków z tej rozmowy:
Trwające prace nad długoterminową strategią, znane jako badanie Objective Force, są w toku. To wewnętrzna ocena tego, co Space Force musi osiągnąć w najbliższych 15 latach i, w przeciwieństwie do tradycyjnych planów opartych na programach czy budżetach, badanie koncentruje się na przyszłych misjach oraz środowiskach operacyjnych.
Zamiast pytać, ile satelitów będzie potrzebnych w 2040 roku, służba analizuje, jakich zdolności będzie trzeba i jak zorganizować siły, by utrzymać operacje w konkurencyjnej przestrzeni kosmicznej.
Badanie prowadzi Space Warfighting Analysis Center, jednostka, która według Brattona mogłaby ostatecznie zostać przekształcona w pełne dowództwo ds. projektowania przyszłych sił.
"Składamy to w całość" ? stwierdził, opisując wysiłek mający lepiej zrozumieć, czego potrzebują od Space Force poszczególne gałęzie armii w nadchodzących dekadach.
Niektóre misje zapewne nie ulegną zmianie. Ostrzeganie przed pociskami, łączność satelitarna oraz precyzyjne określanie pozycji i czasu pozostaną podstawowymi funkcjami, jednak pomysł polega na tym, aby sposób ich realizacji oraz odporność na ataki uległy zmianie.
"Będziemy prowadzić znacznie więcej działań w zakresie przewagi kosmicznej niż dziś" ? dodał Bratton.
Największy nacisk położono na region cis-lunar, czyli obszar między Ziemią a Księżycem. W miarę jak USA, sojusznicy i konkurenci poszerzają eksplorację i infrastrukturę księżycową, ten region nabiera strategicznego znaczenia.
Z militarnych perspektyw operacje w przestrzeni cis-lunar mogą wpływać na ostrzeganie rakietowe, świadomość domeny kosmicznej oraz ochronę satelitów pracujących daleko od Ziemi, gdzie monitorowanie i obrona są trudniejsze.
"Muszę być w stanie dowodzić i kierować statkami kosmicznymi poza Księżycem" ? powiedział Bratton, odnosząc się do możliwości mieszczących się w 15-letnim horyzoncie planowania.
Space Force także uważnie obserwia działalność sektora prywatnego. Gdy prywatne firmy i międzynarodowi partnerzy stają się coraz bardziej aktywni wokół Księżyca, służba ocenia konsekwencje dla bezpieczeństwa narodowego wynikające z tego zaangażowania.
Chociaż nie planuje się rozmieszczania personelu Space Force w kosmosie, Bratton zaznaczył, że warto mieć to na uwadze w długiej perspektywie. "Byłoby to tragiczne, gdyby nigdy nie doszło do tego" ? dodał.
Kolejną rozwijającą się koncepcją kształtującą przyszłe siły są "dynamiczne operacje kosmiczne", termin używany przez US Space Command, by opisać odejście od przewidywalnych, stacjonarnych operacji satelitarnych.
Tradycyjnie satelity utrzymują te same orbity przez lata, co ułatwia ich śledzenie i atakowanie. Dynamiczne operacje postawiłyby nacisk na manewrowość, umożliwiając statkom kosmicznym przemieszczanie się lub zmianę misji w odpowiedzi na zagrożenia.
Jak to będzie wyglądało w praktyce, nadal nie jest ustalone. Jednym z najczęściej omawianych pomysłów jest tankowanie satelitów na orbicie. Zwolennicy twierdzą, że może to przedłużyć żywotność satelitów i umożliwić wielokrotne manewry. Bratton jest do tego sceptyczny.
Tankowanie, jak mówi, nie przynosi tych samych korzyści operacyjnych w kosmosie, co w lotnictwie. Satelity krążą wokół Ziemi niezależnie od stanu paliwa, więc tankowanie nie wydłuża ich zasięgu.
"To mogłoby mi zaoszczędzić sporo pieniędzy i być może skłonić do podjęcia takiego kroku" ? stwierdził. Z drugiej strony, z perspektywy wojskowej, podkreślił, że korzyści nie są jeszcze potwierdzone w grach wojennych. Jedną z obaw pozostaje to, że dodatkowa infrastruktura otwiera nowe wrażliwości.
"W war gamingu nie dostrzegłem przewagi wojskowej wynikającej z tankowania w kosmosie" ? dodał Bratton.
Na razie kierownictwo Space Force koncentruje się na krótkoterminowych potrzebach i utrzymaniu przewagi kosmicznej. Jednak gdy satelity stają się kluczowe dla nowoczesnych konfliktów, Bratton zasugerował, że służba ta powinna przygotować się na większą rolę i zasięg w nadchodzących latach.
Bratton zauważył, że Space Force, utworzone sześć lat temu, ma około 10 000 żołnierzy mundurowych i około 5 000 pracowników cywilnych, pozostając pod presją Armii, Marynarki Wojennej i Sił Powietrznych, by działać szybciej i dostarczać nowe zdolności.
"Myślę, że w najbliższych pięciu do dziesięciu latach podwoimy rozmiar, liczbę osób w Space Force ?" ? dodał, wskazując na rosnące zapotrzebowanie operacyjne i potrzebę dodatkowej infrastruktury, by to wesprzeć.
Jednak zaznaczył, że wzrost musi iść w parze z infrastrukturą i planowaniem, mówiąc: "Bardziej martwię się o zasób kadrowo-infrastrukturalny w tych dniach."
Bratton wyjaśnił również, dlaczego potrzebne są możliwości ofensywne. "Jeśli przeciwnik wykorzystuje kosmos, by zyskać przewagę w powietrzu, na lądzie i morzu, to to właśnie motyw powstania Space Force" ? stwierdził. W szerszym kontekście wojskowym dodał: "W konflikcie masz działania ofensywne i defensywne." Sojusznicy oczekują, że Space Force zadziała, zwłaszcza gdy Armia, Marynarka Wojenna lub Siły Powietrzne będą potrzebować Space Force do odzyskania kosmicznej przewagi. "Osiągasz to poprzez operacje ofensywne."
Bratton opisał ataki elektroniczne jako uporczywy i nierozstrzygnięty problem. "Na całym świecie tolerujemy liczne zakłócenia GPS i codziennie się z tym mierzymy" ? powiedział. Zastanawiał się nad granicami i konsekwencjami, pytając: "Jaki jest próg?" Bratton zauważył, że ingerencje stały się normalne, dodając: "W praktyce po prostu akceptujemy, że tak jest na zewnątrz."
Treść artykułu pochodzi z SpaceNews Magazine, wydanie lutowe 2026 roku.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś artykuł!