NASA planuje wzmocnić kadry wewnątrz agencji i ograniczyć zależność od wykonawców
Po utracie blisko jednej piątej kadry administracyjnej w ostatnim roku, szef NASA zapowiedział, że agencja zwiększy liczbę specjalistów zatrudnianych wewnątrz organizacji i ograniczy zależność od zewnętrznych wykonawców.
W komunikacie opublikowanym 6 lutego na platformach społecznościowych, szef NASA, Jared Isaacman, zapowiedział nową politykę personalną mającą na celu zrekompensowanie utraty kompetencji technicznych w agencji.
"NASA utraciła lub zleciła na zewnątrz wiele kluczowych kompetencji w inżynierii i operacjach, które kiedyś umożliwiały agencji wykonywanie praktycznie niemożliwych zadań lotniczych i kosmicznych," powiedział Isaacman w materiale wideo dołączonym do posta.
Wskazał, że około 75% zatrudnionych w NASA stanowią kontraktorzy, pracujący dla kilku głównych wykonawców i setek podwykonawców, co według niego tworzy "nadmierną liczbę szczebli zarządzania".
"To nie tylko powoduje znaczne opóźnienia w programach i jest bardzo nieefektywne, ale także generuje rocznie ponad 1,4 miliarda dolarów w zbędnych kosztach," dodał. Isaacman nie wskazał, w jaki sposób obliczono tę kwotę.
W materiale wideo Isaacman stwierdził, że centra terenowe i dyrekcje misji w najbliższych 30 dniach wskażą, które techniczne i operacyjne role powinny zostać obsadzone wewnątrz agencji. Ocena ta zostanie w ciągu kolejnych 60 dni uzupełniona o "szybkie uruchomienie" nowych urzędników.
"Celem przyszłego modelu jest wykorzystanie zatrudnienia kontraktowego głównie do krótkotrwałych zadań, pilnego uzupełniania zespołów i funkcji specjalistycznych spoza rdzeniowych kompetencji NASA" ? stwierdza dokument, do którego dotarły media.
Oprócz wprowadzenia nowego procesu szybkiego obsadzania stanowisk, dokument zachęca pracowników agencji do opracowania strategii przeniesienia zadań z kontraktorów na urzędników państwowych. Obejmuje to plan przekształcenia lub dodania ukierunkowanych ról w służbie cywilnej, wraz z renegocjacjami lub zakończeniami umów, harmonogramami i skutkami kosztowymi.
Inne zadania na najbliższe 60 dni obejmują usprawnienie "potoku talentów". Według Isaacmana, plan będzie zakładał współpracę z Biurem Zarządzania Personelem przy inicjatywie "Tech Force", mającej ściągać inżynierów z sektora prywatnego do agencji rządowych na dwuletnie kontrakty. Dokument wzywa również do wzmocnienia programów szkoleniowych i rozszerzenia możliwości stażowych.
Według niego dokument będzie również wymagał w przyszłych kontraktach klauzul "prawa do naprawy", aby NASA miała dostęp do narzędzi i własności intelektualnej niezbędnych do utrzymania sprzętu dostarczonego przez wykonawców. Plan zakłada także utworzenie makerspace?ów we wszystkich centrach terenowych do prototypowania sprzętu.
"Przywracamy inżynierię i zdolności operacyjne w organizacji, aby odzyskać autonomię techniczną i skupić zasoby na najważniejszych celach o największym wpływie," dodał w materiale wideo.
Dokument wydaje się być konsekwencją roku, w którym NASA pod kierownictwem pełniącego obowiązki oferowała programy odroczonego przejścia w stan spoczynku, co doprowadziło do odejścia około 20% kadry, w tym wielu starszych pracowników. Zwolnienia były częścią szerszych trendów odpływu personelu w całym federalnym sektorze.
W rozmowie przed publikacją dyrektywy Isaacman ocenił odejścia pracowników państwowych jako marginalne w porównaniu z dużą liczbą kontraktorów NASA, przyznając jednak, że agencja stała się zbyt uzależniona od zewnętrznych wykonawców.
"Jednym z większych zaskoczeń jest to, że w pewnych dziedzinach NASA utraciła lub zleciła na zewnątrz część kluczowych kompetencji," stwierdził. "Istnieje wiele zależności zewnętrznych, za które nie spodziewałbym się długiego okresu."
Wtedy podkreślił, że odtworzenie tych możliwości w strukturach wewnątrz organizacji to priorytet. "Czy to szansa na przyciągnięcie do organizacji większej liczby talentów? Odpowiedź brzmi tak," dodał. "Istnieją kompetencje i obszary specjalistycznej wiedzy, które są kluczowe dla realizacji misji NASA i które w ostatnich latach zostały osłabione, utracone lub outsourcowane i musimy je odbudować."
"Zapytany o szczegóły, Isaacman zauważył problemy "na całej osi" w programach lotów kosmicznych i aeronautyki. "Istnieje wiele zależności zewnętrznych, które - jak można oczekiwać - są kluczowe dla misji, mającej na celu zmianę świata w powietrzu i kosmosie," powiedział.
Dyrektywa wynika z wizyt Isaaca w centrach terenowych NASA. Stwierdził, że przed rozpoczęciem podróży zapoznał się z sugestiami przekazanymi przez pracowników i wykonawców za pośrednictwem wewnętrznego kanału na pomysły, a także z ponad 300 pytaniami zadanymi podczas pierwszego spotkania z pracownikami.
"Zanim wyruszyłem w podróż, miałem solidny obraz tego, jak kadra myśli o pewnych kwestiach ? gdzie były szanse na poprawę i gdzie pojawiały się przeszkody do wyeliminowania," dodał.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś artykuł!