Nowy sposób wykrywania broni jądrowej na orbicie sugerowany przez najnowsze badanie

Badanie opublikowane w zeszłym tygodniu proponuje nowy projekt satelity oraz metodę wykrywania głowic termonuklearnych na orbicie.

Projekt finansowany częściowo przez amerykański organ ds. bezpieczeństwa nuklearnego jest pierwszym w literaturze recenzowanej, który proponuje technikę identyfikowania głowic orbitalnych.

W 2024 roku urzędnicy wywiadu sugerowali, że rosyjski radarowy satelita Kosmos-2553, przebywający w strefie silnie napromienionej, był używany jako poligon do rozwoju potencjalnej antysatelitarnej broni jądrowej na orbicie.

Najnowsza praca autorstwa Arega Danagouliana, fizyka jądrowego z MIT zajmującego się problematyką nierozprzestrzeniania broni, proponuje mechanizm weryfikacyjny wobec traktatu, który wykorzystuje promieniowanie uwięzione w wewnętrznej magnetosferze Ziemi do poszukiwania materiałów rozszczepialnych w głowicach.

Pomaga ugruntować rozmowę o technicznym wykrywaniu broni jądrowej w kosmosie poprzez kluczowe parametry orbitalne, które umożliwiają realizację tego pomysłu ? skomentował adiunkt z Georgia Tech, który nie brał udziału w badaniu.

Strefa ta to wewnętrzny pas Van Allena, obszar ograniczony przez pole magnetyczne Ziemi, sięgający około 2000 kilometrów w wyższych partiach niskiej orbity. W przypadku ataku pas mógłby uwięzić promieniowanie detonacyjne w granicach, uszkadzając pobliskie satelity, natomiast na niższych orbitach promieniowanie ma więcej dróg ucieczki, co ogranicza zniszczenia.

Chociaż Rosja zaprzecza, że rozwija tego typu broń, autor badał metody jej wykrywania. Materiał rozszczepialny pozostawia charakterystyczny sygnał poprzez zjawisko spallacji, podczas którego jądro rozpada się i emituje cząstki, w tym neutrony. Zauważono również, że pas Van Allena dostarcza obfitego źródła energicznych protonów, które mogą wywołać spallację w pobliskim materiale rozszczepialnym.

W pracy Danagouliana zasymulowano CubeSat 9U, inspekcyjny satelita z detektorem neutronów, który mógłby wykryć spallację podczas przelotu. Projekt łączy plastikowy scyntylator neutronowy z detektorem opartym na jednym kryształku diamentu, który wykrywa neutrony i eliminuje sygnały fałszywych pozytywów wynikających z tła.

Przy korzystnym stosunku sygnału do tła inspekcyjny satelita, będący około kilku kilometrów od nosiciela głowicy, mógłby potwierdzić sygnaturę termonuklearną w oknie obserwacyjnym trwającym tydzień. Przy zestawie rzędu dziesięciu satelitów okno to skraca się do około 15 godzin, a przy odległości jednego kilometra - do około jednej godziny.

Bliskie inspekcje na orbicie, mimo pewnych precedensów i braku zakazu, mogą być postrzegane jako eskalacyjne i stanowić zagrożenie dla partnera. Stwierdzono, że koncepcja ta jest najwięcej przekonywująca jako element kooperacyjnego reżimu weryfikacyjnego; jeśli obie strony zgodzą się na inspekcję, takie operacje na krótkim dystansie mogą być realne i znacznie bardziej akceptowalne niż jednostronne, niezkoordynowane kontrole.

Technika ta może być zgodna jedynie z satelitami operującymi w obrębie wewnętrznego pasa Van Allena, co czyni ją rozwiązaniem ograniczonym do jednego reżimu orbitalnego. Isobel Porteous, ekspertka ds. polityki kosmicznej, dodała, że niektóre prace wskazują na możliwość rozważań nad naświetlaniem głowic promieniami X lub detekcją gamma w kontekście oceny możliwości wykrywania.

Angela Di Fulvio, fizyk zajmujący się bezpieczeństwem nuklearnym i nierozprzestrzenianiem, która była recenzentką pracy, zwróciła uwagę, że to materiał o charakterze symulacyjnym i wymaga weryfikacji, a potwierdzenie walidacji będzie kluczowe.

Danagoulian wyraża nadzieję na testy koncepcyjne. To studium wykonalności, wskazujące na naukową wykonalność, lecz z inżynieryjnego punktu widzenia stanowi wciąż duże wyzwanie. Dodał, że liczy na współpracę z krajowymi laboratoriami, by stworzyć kompaktowe urządzenie, przetestować je i przeprowadzić dowód koncepcji.

Na tle kontrowersji wokół broni pojawiają się także pytania o odróżnienie jej od napędów opartych na energii jądrowej ? to będzie ważne zagadnienie, według eksperta ds. polityki kosmicznej.

Technika potrafi odróżnić reaktor pracujący online od broni ze względu na znaczne zużycie ciepła, ale nie rozróżnia reaktora wyłączonego; prace nad zamknięciem tej luki trwają.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś artykuł!

Opublikowano: 2026-07-24 19:00

Zobacz satelitę