Satelity do wykrywania startów rakiet zaprojektowane przez BAE Systems przeszły wstępny przegląd
Zespół konstelacji satelitów służących do monitorowania startów rakiet, opracowywany przez BAE Systems dla Sił Kosmicznych Stanów Zjednoczonych, osiągnął wstępny kamień milowy w programie.
9 marca Dowództwo Systemów Kosmicznych poinformowało, że projekt przeszedł przegląd wstępnego etapu, oceniający, czy architektura systemu i podejście techniczne są dostatecznie dojrzałe, aby przejść do etapu finalnego projektu.
W ramach kontraktu opiewającego na 1,2 miliarda dolarów z maja 2025 roku BAE Systems buduje 10 satelitów. Jednostki będą operować na orbicie średniej Ziemi i mają wykrywać oraz śledzić starty rakiet, w tym zaawansowane zagrożenia, takie jak broń hipersoniczna.
Wykorzystanie zaawansowanych narzędzi cyfrowych potwierdziło, że projekt jest solidny i gotowy na kolejny etap, którym jest Przegląd Krytycznego Projektu planowany na to lato ? stwierdziła 1. porucznik Sabrina Taylor, główna inżynier systemów.
Satelity wchodzą w skład programu Sił Kosmicznych obejmującego rozproszony i odporny na zakłócenia system ostrzegania i śledzenia rakiet. Nowa konstelacja ma uzupełnić istniejące systemy ostrzegania i wzmocnić zdolność armii do śledzenia zagrożeń w trakcie lotu.
Siły Kosmiczne budują konstelację w etapach nazywanych "epokami". Do tej pory zrealizowano 22 satelity.
Pierwszych 12, określanych jako Epoka 1, zamówiono w 2024 roku od Millennium Space Systems, spółki zależnej Boeinga, w dwóch kontraktach łącznej wartości około 900 milionów dolarów. Dziesięć satelitów rozwijanych przez BAE Systems tworzy Epokę 2, kolejny etap konstelacji.
Satelity wyposażone są w czujniki podczerwieni, które wychwytują sygnały cieplne powstające podczas startów rakiet. Jednostki przekazują zebrane dane do systemów obrony rakietowej i wojskowych sieci Dowodzenia.
Decyzja o rozmieszczeniu czujników na orbicie średniej Ziemi odzwierciedla wysiłki Pentagonu w tworzeniu warstwowej architektury ostrzegania przed rakietami, obejmującej kilka reżimów orbitalnych.
Przez dekady Stany Zjednoczone polegały głównie na satelitach na orbicie geostacjonarnej, około 36 000 kilometrów nad Ziemią. Z tej wysokości satelity mogą monitorować ogromne obszary i skutecznie wykrywać jasne smugi startów rakiet balistycznych.
Aby temu sprostać, w 2020 roku Pentagon rozpoczął prace nad warstwą śledzenia rakiet na niskiej orbicie przez Agencję Rozwoju Kosmicznego. Satelity LEO zapewniają lepsze kąty widzenia obiektów poruszających się w wyższych partiach atmosfery i mogą śledzić słabsze, manewrujące cele. Ograniczone pole widzenia wymaga dużych konstelacji, by utrzymać globalne pokrycie.
Orbita średnia Ziemi, zwykle między 10 000 a 20 000 kilometrów, leży pomiędzy dwoma podejściami. Z tej wysokości satelity mogą obserwować znacznie większe obszary niż LEO, przy korzystniejszej geometrii obserwacyjnej niż GEO dla obiektów poruszających się w atmosferze lub w pobliżu granicy kosmosu.
Długoterminowy plan zakłada warstwową sieć sensorów rozmieszczonych na orbitach geostacjonarnej, średniej i niskiej, gdzie każda warstwa zapewnia uzupełniające pokrycie w celu wykrywania i śledzenia zagrożeń rakietowych na całym świecie.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś artykuł! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.