Siły Kosmiczne chcą konkurencji. Producenci satelitów chcą stabilności.

Pentagon stawia na tempo charakterystyczne dla Doliny Krzemowej, łącząc to z niezawodnością na poziomie obronnym. Chce również niższych kosztów i większej konkurencji, nie naruszając przy tym bazy przemysłowej, która ukształtowała się przez dekady.

To napięcie nie pozostaje niezauważone także w kosmosie.

Kiedy w 2019 roku powołano Agencję Rozwoju Kosmicznego, miała ona rozwiązać problem, z którym Pentagon od lat się zmagał: jak zbudować systemy kosmiczne, które przetrwają konflikt z przeciwnikiem o równorzędnym potencjale. Amerykańskie satelity wojskowe stały się coraz bardziej podatne, ponieważ było ich niewiele i były drogie.

Odpowiedzią SDA była Proliferated Warfighter Space Architecture, sieć setek satelitów na niskiej orbicie Ziemi, zaprojektowana do zapewnienia transportu danych, ostrzegania o rakietach i ich śledzenia. Aby zdobyć te satelity, agencja prowadzi konkurencyjne końcowe selekcje, zmuszając firmy do wkładania własnych środków. Dostawcy mają dostarczać sprzęt według harmonogramów częściej spotykanych w sektorze komercyjnym, podczas gdy kontrakty przyznawane są w dwulecie cyklu. Urzędnicy mówią, że takie podejście wykorzystuje inwestycje prywatne i daje firmom regularne szanse na zlecenia.

To ustawienie otworzyło drzwi dla graczy komercyjnych, takich jak York Space i Rocket Lab, do współdzielenia konstelacji z tradycyjnymi graczami z sektora obronnego, takimi jak Lockheed Martin, Northrop Grumman, L3Harris i Boeing. Siły Kosmiczne USA (Space Force) teraz planują przyjąć ten model w innych zakupach satelitów.

Ale oto, co nie mieści się w prezentacji: fabryki nie lubią niepewności. Inwestorzy również.

W tle retoryki o konkurencji i innowacjach nie wszyscy są przekonani, że podejście SDA przyniesie korzyści obu stronom, ponieważ firmy muszą utrzymywać linie produkcyjne w gotowości i opłacać wykwalifikowaną kadrę, nawet jeśli nie wygrali najnowszej transzy i nie dostaną kolejnej szansy aż do następnego cyklu.

Kay Sears, wiceprezes ds. kosmicznych, wywiadowczych i systemów broni w Boeingu, na niedawnym forum branżowym zapytała, jak firmy mają utrzymywać zatrudnienie i działające zakłady przy niespójnych nagrodach. To będzie problem, powiedziała Sears.

Duże firmy obronne mogą sobie z tym poradzić, ale nowi gracze muszą zwracać pieniądze inwestorom.

Sears dodała, że nie krytykuje samego modelu SDA, lecz zwraca uwagę na realia finansowe.

Z perspektywy rządu korzyści są realne. Jak mówił generał major Stephen Purdy, posiadanie wielu firm w konkurencji daje rządowi wybór, więc jeśli jeden wykonawca zawiedzie, misja nie stoi pod znakiem zapytania.

W odpowiedzi na obawy Sears Purdy powiedział, że zgadza się z tym, iż firmy muszą generować zwrot dla inwestorów, najlepiej sprzedając do klientów komercyjnych obok rządu, aby nie były zależne wyłącznie od kontraktów obronnych dla przetrwania.

Jest tylko jeden problem: nie każda technologia satelitów wojskowych ma gotowy komercyjny rynek, który mógłby pochłonąć nadmiar mocy.

Szef programu obrony rakietowej Golden Dome, gen. Michael Guetlein, niedawno otwarcie ocenił, jak DoD doprowadził do obecnej sytuacji. Na Forum Reagan National Defense stwierdził, że Departament Obrony pomógł stworzyć własne wyzwania dla bazy przemysłowej, napędzając konsolidację w sektorze, głównie dlatego, że przez dekady kupował niewielkie liczby drogich, indywidualnie dopasowanych systemów.

Podejście to, jak argumentował, pozostawiło przemysł zoptymalizowany pod niskie tempo produkcji i wysokie koszty, zamiast skali niezbędnej teraz dla projektów takich jak Golden Dome, które polegają na dużej liczbie satelitów i interceptorów. Guetlein dodał, że resort próbuje teraz przekształcić bazę przemysłową, którą wykształcił, by robić coś odwrotnego.

Pakiet reform zakupowych DoD w ostatnim czasie ma na celu to, jak kształtować sygnał popytu i utrzymać go spójnie na kilka lat, a nie tylko na jeden rok.

Ta myśl może być kluczowym punktem debaty. Pentagon dąży do szybszych, tańszych i bardziej odpornych systemów. Przemysł oczekuje przewidywalnego popytu i zwrotu z kapitału. SDA próbuje zniwelować tę różnicę. Czy ten model doprowadzi do zdrowszej bazy przemysłowej zależy mniej od innowacyjności kontraktów, a bardziej od trwałości sygnału popytu, aby firmy miały możliwość zbudowania pod nim trwałych fundamentów.

Artykuł po raz pierwszy ukazał się w styczniowym numerze SpaceNews Magazine z 2026 roku.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś artykuł! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Opublikowano: 2026-01-15 08:50

Zobacz satelitę