Sprawa Dowództw Kosmicznych dotycząca logistyki orbitalnej: Dlaczego Pentagonowi zalecono myślenie poza startem
Dla Pentagonu od dawna kluczową kwestią logistyczną w kosmicznych operacjach wojskowych pozostaje etap startu. Po wejściu satelity na orbitę zakłada się, że będzie operował na paliwie zgromadzonym podczas startu aż do awarii lub wyczerpania paliwa. Taki model, według generała Stephena Whitinga, nie odpowiada już realiom domeny, którą amerykańskie siły zbrojne postrzegają obecnie jako sporną i potencjalnie wrogą.
Podczas wystąpienia 28 stycznia na konferencji SpaceCom Space Mobility, dowódca Dowództwa Kosmicznego Stanów Zjednoczonych zaprezentował przekonujący przypadek na rzecz stworzenia infrastruktury transportu kosmicznego i logistyki, która pozwoliłaby amerykańskim satelitom na manewr, naprawy, tankowanie i utrzymanie na orbicie ? podobnie jak siły lądowe, morskie i powietrzne polegają na rozbudowanych sieciach logistycznych do prowadzenia operacji i walki.
Ta propozycja odzwierciedla rosnącą debatę w Pentagonie i w Kongresie na temat tego, czy USA mają wyjść poza podejście skoncentrowane na samym starcie w bezpieczeństwie kosmicznym i poważnie zainwestować w obsługę na orbicie, tankowanie i mobilność ? umiejętności, które nadal pozostają w dużej mierze eksperymentalne i nie sfinansowane na szeroką skalę.
Siły Kosmiczne, jako służba wojskowa, już prowadzą krajowy program zapewniający pewny dostęp do orbity. Jednak Whiting zwraca uwagę, że inwestycje poza startem gwałtownie spadają.
"Siły kosmiczne potrzebują także możliwości manewru i utrzymania, w tym obiektów takich jak kosmodromy, boostery, tankowce, serwisujące pojazdy kosmiczne, pojazdy do manewrowania w celach polowania i unikania oraz zapasy serwisowe i satelity zastępcze, które można szybko wystrzelić, gdy zajdzie taka potrzeba" ? wyjaśnił. Te potrzeby, dodał, wymagają struktury siłowej porównywalnej rozmiarami i zakresem do mechanizmów logistycznych w innych domenach.
Dowództwo Kosmiczne Stanów Zjednoczonych odpowiada za prowadzenie operacji z udziałem sił kosmicznych, zapewnianie USA i sojusznikom dostępu do kluczowych usług kosmicznych takich jak łączność, ostrzeganie o pociskach i nawigacja, oraz reagowanie na zagrożenia ze strony przeciwników, w tym Chin i Rosji. Z tej perspektywy operacyjnej brak infrastruktury utrzymania staje się strategicznym ciężarem ? jak stwierdził Whiting.
"Chociaż dotarcie w kosmos jest kluczowe, równie potrzebne są możliwości utrzymania aktywów na orbicie" ? dodał.
Centralnym wyzwaniem, jak argumentował Whiting, jest skala. Fizyczna ogromność środowiska kosmicznego utrudnia tradycyjne koncepcje utrzymania, a jednocześnie czyni je niezbędnymi.
"Największym wyzwaniem w poprawie naszego manewru i utrzymania w kosmosie jest tyrania odległości. Przestrzeń między niską a geostacjonarną orbitą liczy około 312 bilionów kilometrów sześciennych. Próba utrzymania sił w tej objętości bez serwisowania na orbicie przypomina wysyłanie grupy uderzeniowej lotniskowca przez Pacyfik, mając jedynie paliwo w zbiornikach i bez możliwości tankowania, uzbrajania czy naprawy.
Ta opinia wpisuje się w szerszy nurt myślenia o wojskach kosmicznych. W miarę wzrostu zdolności przeciwników do prowadzenia działań kosmicznych ? od zagłuszania po cyberataki i koorbitalne systemy ? planiści USA częściej rozważają koncepcje takie jak dynamiczne operacje kosmiczne oraz utrzymany manewr kosmiczny. Chodzi o satelity, które potrafią często i nieprzewidywalnie zmieniać pozycję, aby unikać, zmylić i reagować na sytuacje na orbicie.
Whiting zaznaczył, że ten kierunek stanowi kontynuację paralele do podejść stosowanych w innych domenach prowadzenia działań wojennych. Zwrócił uwagę, że USA zainwestowały ogromne środki w zapewnienie mobilności sił lądowych.
"Mamy nawet Dowództwo Transportu Stanów Zjednoczonych, które koncentruje się na idei mobilności i manewru" ? podkreślił.
Wskazał także na globalną sieć portów morskich o głębokiej wodzie i jej użycie do zasilania reaktorów jądrowych w celu przedłużania czasu pobytu na stanowiskach, na zależność Sił Powietrznych od tankowania w powietrzu ? szacowaną na około 14% inwentarza ? oraz na prepozycjonowane zapasy sprzętu Armii i Korpusu Piechoty Morskiej dedykowane do bezpośredniego użycia na całym świecie. Wszystkie te inwestycje mają zapewnić, że siły będą mogły się poruszać, walczyć i utrzymać na dużych odległościach od domu.
Kosmos, według Whitinga, jest tu wyjątkiem.
"Nasi przeciwnicy dostrzegają potrzebę manewru i utrzymania w kosmosie" ? powiedział, wskazując na szybki wzrost chińskich możliwości kosmicznych w zakresie liczby i różnorodności, w tym ostatnie demonstracje dokowania satelitów i zgłoszone możliwości tankowania. Zastanawiał się, co się stanie, jeśli Chińczycy będą mieli lepsze możliwości manewrowe w kosmosie, nie pozwalającym na to w innych domenach boju.
Pomimo pilności Whiting przyznał, że decyzje w Pentagonie spotykają się z sceptykiem. Wielu urzędników nie jest przekonanych, że kosmiczna infrastruktura logistyczna będzie uzasadniona kosztowo, zwłaszcza gdy satelity mogą być zastąpione po awarii lub wyczerpaniu paliwa.
Wiceprezes ds. operacji kosmicznych w U.S. Space Force, gen. Shawn Bratton, publicznie stwierdził, że militarną użyteczność tankowania w kosmosie trzeba oszacować poprzez symulacje wojenne (wargaming) zanim uzasadni się duże inwestycje. Kongres z kolei w ostatnich latach finansował badania i ograniczone demonstracje, ale logistyka kosmiczna nie weszła jeszcze w fazę dedykowanego programu zakupowego.
Istnieje także przekonanie, że komercyjne firmy kosmiczne dostarczą wiele z tych możliwości. Urzędnicy często sugerują, że wojsko powinno poczekać na dojrzałość rynku komercyjnego, zanim zainwestuje w programy rządowe ? podejście, które bywa postrzegane jako hamulec tempa postępów.
Whiting zaznaczył, że Dowództwo Kosmiczne USA już testuje te koncepcje operacyjnie. Niedawno przeprowadzono na wysokim szczeblu ćwiczenie tabletop koncentrujące się na utrzymywaniu i tankowaniu w warunkach operacyjnych.
"Dzięki temu zyskaliśmy wgląd w wymagania szkoleniowe, przygotowanie sił i manewr, ale nie ćwiczyliśmy w pełnym zakresie. Jednym z powodów jest to, że potrzebujemy lepszych możliwości utrzymania i logistyki, aby umożliwić takie duże ćwiczenie."
Odwołując się do historii, zasugerował, że przyszłe ćwiczenia kosmiczne mogłyby nawiązywać do słynnych manewrów Armii sprzed II wojny światowej. Zamiast ćwiczeń w Luizjanie sugerował, że mogłyby być nazwane Apollo maneuvers; nie ma jeszcze konkretnych planów takiego ćwiczenia.
Ostatecznie Whiting przyznał, że zakres debaty będzie zależał od budżetów. Siły Kosmiczne stoją przed rosnącymi potrzebami w zakresie ostrzegania o pociskach, świadomości domeny kosmicznej, łączności satelitarnej i odporności ? wszystko w kontekście ograniczonego budżetu.
Wcześniej czy później, jak podkreślił, Space Force musi dokonać trudnych wyborów budżetowych, a my to rozumiemy. Z perspektywy Dowództwa Kosmicznego jednak zapotrzebowanie operacyjne na logistykę i zdolności manewrowe na orbicie jest już jasne.
"W Dowództwie Kosmicznym USA wierzymy, że użyteczność została zidentyfikowana. Jednak będziemy współpracować ze wszystkimi odpowiednimi jednostkami, aby dalej oceniać, czym ta użyteczność będzie w przyszłości. Uważamy, że te inwestycje muszą rosnąć, a Space Force będzie potrzebować większych zasobów."
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś artykuł!