Blue Origin rozpoczyna odbudowę platformy startowej New Glenn
Blue Origin podjęło prace nad odbudową platformy startowej, która została poważnie uszkodzona po wybuchu rakiety New Glenn, niecałe trzy tygodnie temu, i dąży do ponownego uruchomienia lotów do końca roku.
Podczas wystąpienia na VivaTech w Paryżu 17 czerwca, założyciel Jeff Bezos i dyrektor generalny Dave Limp zapewnili, że postępy w przywracaniu New Glenn do lotu po eksplozji 28 maja podczas testu zapłonu na Cape Canaveral, w Kompleksie Startowym 36, idą w dobrym kierunku.
W wyniku eksplozji doszło do poważnych uszkodzeń konstrukcji, w tym zawalenia wieży odgromowej i uszkodzenia transporter-erektora używanego do doprowadzania rakiety na platformę i podnoszenia jej do pozycji pionowej. Firma dodała jednak, że wybuch mógł być jeszcze gorszy.
To był ciężki cios dla całego zespołu, powiedział Bezos. Jednak z tego, co wynieśli po tamtym zdarzeniu, mieli dużo szczęścia; wiele elementów infrastruktury startowej, które wymagały długiego przygotowania, pozostało nienaruszonych.
W zakres odbudowy wchodziła również baza zbiorników paliwowych przy platformie oraz booster wykorzystywany podczas poprzednich dwóch startów, który znajdował się w hangarze integracyjnym w pobliżu platformy. Różne fragmenty odłamków ominęły boostera, co także uznano za szczęśliwy traf.
Limp zaznaczył, że udało się ściągnąć ekipę budowlaną i 400 sztuk ciężkiego sprzętu, by oczyścić platformę ze wszelkich odpadów. Platforma została oczyszczona bardzo szybko, co opisano jako imponujące tempo pracy.
Wczoraj rozpoczęto odbudowę platformy i w tym roku planowane jest ponowne polecenie w lotach.
Wystartujemy jeszcze przed końcem roku, dodał Bezos.
Przedstawiciele nie powiedzieli, co spowodowało wybuch ani jakich zmian firma będzie musiała dokonać w samym pojeździe lub w infrastrukturze platformy w odpowiedzi. Limp wcześniej powiedział, że firma przejdzie na pionową koncepcję operacyjną w celu instalowania rakiety na platformie, co wyeliminowałoby potrzebę wymiany transporter-erektora.
Chociaż powrót do lotów nastąpił szybciej niż prognozowano, taki szybki powrót mógłby złagodzić presję na rynek startów, na którym popyt przewyższa podaż.
Popyt na starty pozostaje nienasycony, stwierdził Bezos. Mamy ogromny backlog w planach startów. Każda firma zajmująca się startami ma duże zaległości. Jesteśmy ograniczeni podażą, a nie popytem.
Wśród zaległości znajdują się misje NASA w ramach kampanii Artemis Lunar Exploration, wykorzystujące lądownik Blue Moon. Perspektywa dłuższego wyłączenia nośnika skłoniła NASA do rozważenia odłączenia lądownika Blue Moon od nośnika New Glenn.
Limp zasugerował, że odłączenie nie będzie konieczne. W przyszłym roku na początku roku polecimy nasz lądownik Mark 1, odnosząc się do robotycznego Blue Moon Mark 1 lunar lander, wyznaczonego do misji Moon Base 1 przez NASA w zeszłym miesiącu.
Plan kontynuować startem prototypu lądownika Blue Moon Mark 2 w połowie przyszłego roku w misji Artemis 3, a później również kolejny lądownik Mark 1 z lądownicą VIPER NASA na pokładzie, aby poszukać lodu wodnego w południowych rejonach biegunowych Księżyca.
Czas cyklu do Księżyca i tempo dotarcia będą rosnąć bardzo szybko, dodał.
Firma nadal pracuje nad lądownikiem Blue Moon w czasie napraw po wybuchu New Glenn. Obejmowały to niedawny test silnika BE-7 napędzającego lądownik, podczas którego silnik pracował bez przerwy przez 41 minut, najdłuższy tego typu test w historii. Według Bezosa, ten wydłużony test był konieczny, ponieważ niezawodność tego silnika ma kluczowe znaczenie.
Na mediach społecznościowych Limp udostępnił wideo z pełnego 41-minutowego testu. Zakończył, że zaczyna doceniać nudne testy zapłonu na gorąco.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś artykuł! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.