Prezes Open Cosmos o tym, co trzeba, aby IoT trafiło do kosmosu

Open Cosmos, z siedzibą w Wielkiej Brytanii, planuje do roku 2028 uruchomić ambitną konstelację szerokopasmową dla Europy. System ten, ConnectedCosmos, ma na celu ograniczenie zależności od kabli podmorskich i hubów na Ziemi. Dyrektor generalny Rafel Jorda Siquier udzielił SpaceNews wywiadu, w którym opisuje projekt i spodziewany szeroki wpływ na szybki transfer danych satelitarnych o niskim opóźnieniu.



Wywiad został zredagowany ze względu na ograniczenia objętości materiału i dla jasności przekazu.



SpaceNews: Obszar Internetu Rzeczy (IoT) istnieje od około dekady. Dlaczego dopiero teraz zyskuje większy rozgłos w kosmosie?



Rafel Jorda Siquier: Wiele osób postrzega IoT jedynie jako sposób łączenia małych urządzeń, podczas gdy w praktyce jest to dodatkowe źródło danych, które umożliwia lepsze zrozumienie sytuacji na Ziemi, łącząc to z obserwacją z orbity. Obserwacja Ziemi i zdalne pomiary dzięki różnym sensorom pozwalają na znacznie większy wgląd. Umożliwia to automatyczne zlecenie zadań, lepszą kalibrację danych z orbity, a także umożliwia realizację działań na ziemi dzięki wglądowi w czasie rzeczywistym dokładnie tam, gdzie trzeba reagować.



Wspomnieliśmy ideę zintegrowanych danych oraz end-to-end rozwiązania. Co jednak odróżnia umieszczanie tych możliwości na wspólnych satelitach od ich integracji na Ziemi? Jaka jest przewaga tego podejścia?



Sieci powietrzne zapewniają znacznie szerszy zasięg i globalne możliwości, a nie tylko lokalne sieci naziemne. Połączenie tych lokalnych sieci z globalną infrastrukturą otwiera zupełnie nową skalę.



Czy możesz podać przykład jednego z korzyści?



Kiedy monitorujesz klimat, często nie chodzi tylko o wpływ na konkretny region, lecz także o szerszy kontynent i długoterminową perspektywę. Niektóre czujniki umieszczane na satelitach mogą wykonywać powtarzalne pomiary na większą skalę niż przy uruchomieniu lokalnej sieci IoT o ograniczonym zasięgu. Istnieje wiele warstw abstrakcji umożliwiających objęcie szerszych obszarów, jeśli masz dostęp do odpowiedniego źródła danych. To dobry przykład, gdzie możliwości obu systemów łączą się w większą całość.



Mówiłeś o dostarczaniu danych niemal w czasie rzeczywistym, a klienci na całym świecie domagają się: potrzebujemy tego jeszcze szybciej? Jak szybkie to realnie?



Jeśli chodzi o wartość informacyjną i analityczną, istnieje wiele warstw. Po pierwsze, rodzaj danych - teledetekcja i IoT. Następnie częstość ich pozyskiwania, która zależy od liczby satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej i cykli obserwacyjnych. Kolejna kwestia to latencja, czyli czas od wykonania próbki do dostarczenia użytecznych informacji. To ma kluczowe znaczenie i wiele zastosowań jest całkowicie zależnych od tego: pożary, powodzie. Reagowanie w niemal czasie rzeczywistym daje znacząco większy wpływ na rozwiązanie takich problemów.



Czy twoi klienci mówią: potrzebujemy tego jeszcze szybciej? Jakie jest zapotrzebowanie na takie sygnały?



Różnica między dostarczaniem nieprzetworzonych obrazów kilka godzin po ich zebraniu a informacjami przetworzonymi w minutach jest ogromna. Zakres zastosowań między tymi granicami jest szeroki we wszystkich omawianych domenach, a automatyzacja wielu procesów na Ziemi stanie się ważnym źródłem światowego PKB, bez konieczności uświadamiania sobie, że dane pochodzą z satelity.



Masz ambitny plan architektury i harmonogram, ale dopiero zaczynacie wdrożenie. Co przemawia za dotrzymaniem obietnic?



Jeśli chodzi o satelity IoT i obserwację Ziemi, te systemy już są w locie. Teraz chodzi o ich skalowanie. Mamy 48 satelitów dostarczanych klientom z zakresu obserwacji Ziemi jako część OpenConstellation, gdzie już implementujemy i rozwijamy możliwości IoT - to kwestia uzyskania odpowiedniego spektrum w pasmach koniecznych do świadczenia usług IoT i możliwość obsługi. W zakresie szerokopasmowego łączności, czyli ConnectedCosmos, wysłaliśmy już pierwsze dwa satelity w styczniu na dedykowanej rakiecie. Odniosły one znaczący sukces. Obecnie pracuje cztery fabryki - w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Portugalii i Grecji - na trzy zmiany, nieprzerwanie produkując satelity przemysłowo. Nasza zdolność produkcyjna w tych fabrykach zbliża się do 200 satelitów rocznie, co napędza tempo uruchomień przed 2028 rokiem.



Jaka jest łączna liczba satelitów w konstelacji?



Nie ma określonej granicy minimalnej ani maksymalnej. Obecnie to wyścig o to, jak duży region świata uda nam się objąć i czy będziemy w stanie obsłużyć pasmo Ka o wysokim priorytecie. Wdrażamy system w miesiącach, a nie latach. To porywające wyzwanie, z którym chcemy iść naprzód.



Przestrzeń LEO jest obecnie dość zatłoczona. Rynek obserwacji Ziemi rozwija się, więc gdzie widzisz swoją przewagę?



Uważam, że pełna kontrola nad identyfikowalnością danych i bezpośrednie dostarczanie wyników tam, gdzie mają realny wpływ, stanowi rewolucję. Nie znam innej firmy, która łączyłaby te dwa aspekty - możliwości telekomunikacyjne i pasmo ? z zaawansowaną obserwacją Ziemi i wieloma sensorami, w ramach tych samych systemów. To nasza przewaga konkurencyjna.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś artykuł! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Opublikowano: 2026-05-27 08:20

Zobacz satelitę