Śledztwo w sprawie Starlinera identyfikuje wadliwe podejmowanie decyzji przez NASA.
NASA sklasyfikowała w 2024 roku wadliwy załogowy lot testowy Starliner jako najpoważniejszy poziom wypadku, a kierownictwo agencji wskazało na niedociągnięcia w nadzorowaniu programu.
NASA opublikowała 19 lutego niezależny raport dotyczący misji CST-100 Starliner Crew Flight Test (CFT), która doznała awarii silników manewrowych podczas podejścia statku do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Incydent doprowadził do bezzałogowego powrotu statku, a dwóch astronautów, którzy wystartowali na Starlinerze, przebywali na ISS przez ponad osiem miesięcy, zanim powrócili na Ziemię na pokładzie Dragon załogowy.
Raport zalecił NASA sklasyfikować incydent jako wypadek typu A, powołując się zarówno na problemy techniczne związane z lotem, jak i problemy organizacyjne.
"Starliner ma wady projektowe i inżynieryjne, które trzeba skorygować, ale najważniejsze wnioski tego dochodzenia nie dotyczą samego sprzętu" ? stwierdził administrator NASA Jared Isaacman na konferencji prasowej, omawiając ustalenia raportu. "To decyzje i przywództwo, które, jeśli pozostaną bez nadzoru, mogą prowadzić do kultury niezgodnej z lotami załogowymi."
"To decyzje i przywództwo" ? powiedział, "pozwoliły statkowi, który miał problemy z silnikami manewrowymi, ponownie wystartować z załogą na pokładzie po wcześniejszych bezzałogowych lotach testowych. W to wchodził także drugi bezzałogowy lot OFT-2 w 2022 roku, który również doznał kilku awarii silników manewrowych."
"Oceny po OFT-2 często nie trafiały w przyczynę bezpośrednią, traktowały problem jako usterkę do naprawy albo akceptowały go jako niewyjaśnioną anomalię," powiedział odnosząc się do przeglądów po OFT-2. "W niektórych przypadkach sama identyfikacja przyczyny bezpośredniej była błędna z powodu zbyt lekkiego rygoru w analizie danych."
"Pojawiły się także problemy z podejmowaniem decyzji po awariach silników manewrowych w misji CFT. Statek zdołał bezpiecznie dokować do stacji, lecz NASA przez tygodnie badała problem. "Astronauci pozostali bezpiecznie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, podczas gdy domagali się danych, dodatkowych testów i zaangażowania kierownictwa niezbędnego do bezpiecznego ukończenia misji," ? powiedział Isaacman.
"Teraz na orbicie różnice zdań dotyczące możliwości powrotu załogi pogorszyły się do nieprofesjonalnego zachowania" wśród urzędników programu, dodał, opisując "środowisko, w którym popieranie zdolności Starlinera utrzymywało się kosztem odpowiedniego zaangażowania wyższego szczebla NASA w ponowne ukierunkowanie zespołów na bezpieczeństwo i wyniki misji."
"To trwało po bezpiecznym powrocie astronautów Starlinera, Suni Williams i Butcha Wilmore?a, gdy NASA początkowo nie uznała misji za incydent. "Obawa o reputację programu Starliner wpłynęła na tę decyzję," powiedział Isaacman. "Rekord jest teraz korygowany. Dziś formalnie uznajemy to zdarzenie za awarię typu A, aby w pełni uwzględnić lekcje na przyszłe misje."
"Awaria typu A wymaga niezależnego dochodzenia, choć agencja uznała, że dotychczasowe dochodzenie spełniło ten cel. Taka awaria to koszt powyżej 2 milionów dolarów. Utracone promy Challenger i Columbia również są klasyfikowane jako awarie typu A, ale Isaacman zauważył, że niedawne twarde lądowanie samolotu NASA WB-57 z powodu awarii podwozia, które nie zraniło załogantów na pokładzie, również kwalifikuje się jako awaria typu A.
"Przed publikacją raportu i sklasyfikowaniem misji CFT jako wypadku typu A NASA pracowała nad bezzałogowym wyniesieniem Starlinera na ISS możliwie już w kwietniu. Jeśli to się powiedzie, misja załogowa miałaby nastąpić najpóźniej pod koniec tego roku. Urzędnicy NASA potwierdzili te plany podczas briefingu 9 lutego."
"Isaacman zaznaczył, że nie ma natychmiastowych zmian w tych planach, chociaż inżynierowie wciąż nie dotarli do technicznego źródła awarii silników manewrowych."
"Obecnie nasza uwaga w NASA koncentruje się na ponownej współpracy z Boeingiem w celu zrozumienia technicznych wyzwań, które spowodowały te problemy z silnikami manewrowymi modułu serwisowego i modułu załogowego, a następnie wprowadzeniu napraw i innych zaleceń zawartych w raporcie."
"Teraz, jeśli to zbiegnie się w kwietniu, to tak będzie. A jeśli uda nam się to potem połączyć z misjami załogowymi, to również wspaniale," powiedział. "Ale nie będziemy latać ponownie, załogowe ani bezzałogowe, dopóki nie będzie gotowe."
"Powiedział, że będą także zmiany w NASA. "Programowy lobbying przekroczył rozsądne granice i narażał misję, załogę oraz amerykański program kosmiczny na ryzyko w sposób, który nie był w pełni zrozumiały podczas rozważania decyzji," stwierdził.
"To stworzyło kulturę braku zaufania, która nigdy nie może się powtórzyć, i będzie odpowiedzialność liderów," dodał, ale nie zdradził, czy personel zostanie zwolniony lub przeniesiony.
Ta "programatyczna promocja" była powiązana z obawami niektórych w agencji, że cały komercyjny program załogowy mógłby odnieść sukces tylko jeśli byłoby dwóch dostawców. Isaacman powiedział, że wciąż wierzy, iż Starliner mógłby działać i zaspokoić to, co opisał jako "niemal nieograniczony popyt" na dostęp ładunków i załogi do niskiej orbity okołoziemskiej, który będzie kontynuowany nawet po wycofaniu ISS.
"Jesteśmy zdeterminowani, aby pomóc Boeingowi uporać się z tym problemem i usunąć wyzwania techniczne," powiedział, dodając, że nie ma sygnałów, iż Boeing miałby anulować Starliner. "W pełni spodziewam się, że Boeing będzie tam."
Boeing powtórzył swoje zobowiązanie wobec Starliner w krótkim oświadczeniu. "W 18 miesięcy od naszego lotu testowego Boeing poczynił znaczny postęp w działaniach naprawczych dotyczących napotkanych wyzwań technicznych i doprowadził do istotnych zmian kulturowych w całym zespole, które bezpośrednio odpowiadają ustaleniom raportu," oświadczyła firma. "Ściśle współpracujemy z NASA, aby zapewnić gotowość przyszłych misji Starliner i pozostajemy zaangażowani w wizję NASA dotyczącą dwóch komercyjnych dostawców załogowych."
Briefing odbył się w czasie, gdy NASA prowadziła drugą mokrą próbę przygotowań do misji Artemis 2, w której Space Launch System ma Boeinga jako głównego wykonawcę. Isaacman powiedział, że nie obawia się, iż problemy techniczne lub organizacyjne Starlinera wpłyną na SLS.
"To dwa bardzo różne podejścia kontraktowe," powiedział, zauważając, że SLS podąża za bardziej konwencjonalnym podejściem z znacznie większym nadzorem i kontrolą NASA niż program załogowy komercyjny, który korzysta z umowy o świadczenie usług.
"To obecnie najważniejsza misja załogowa w historii od ponad pół wieku," powiedział o Artemis 2. Zauważył, że wysłał "drugie, trzecie i czwarte oczy" do przeglądu przygotowań misji.
Powiązanie publikacji raportu z testem odliczania Artemis 2 było przypadkowe, powiedział, ale stanowi cenne przypomnienie.
"Chodzi o to, aby upewnić się, że wysyłamy właściwy przekaz wśród pracowników NASA, że musimy podejmować właściwe decyzje w tej okoliczności. Kierownictwo musi zostać właściwie zastosowane, ponieważ sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy z Starliner i CFT, mogłaby zdarzyć się w dowolnym miejscu organizacji," powiedział. "Przyjęte przez nas podejście nie jest zgodne z lotami kosmicznymi z ludźmi i nie możemy na to pozwolić, by to trwało."
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś artykuł! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.