Wyścig o budowę orbitalnych centrów danych nie ma swojej największej zmiennej: moc.
Oto wersja historii o orbitalnym centrum danych, którą wciąż czytasz: Elon Musk twierdzi, że kosmos stanie się najtańszym miejscem do uruchamiania sztucznej inteligencji w ciągu trzech lat; LoneStar ujawnia plany lunarnego centrum danych. Vera Rubin Space-1 od NVIDIA trafia na nagłówki. To rzeczywiste zapowiedzi, które mają wspólny mianownik: nikt nie wskazuje źródła energii. Mimo że Musk podkreśla potrzebę zrównoważonej energii, debata w branży wciąż skupia się głównie na możliwościach AI, a nie na ogromie energii potrzebnej do ich działania. Aby użyć tej tezy, inwestorzy powinni odświeżyć strategie i nadać priorytet warstwie energetycznej obok warstwy obliczeniowej.
To poważna sprawa. Na Ziemi to wciąż kluczowe ograniczenie rozwoju AI. McKinsey szacuje, że do 2030 roku trzeba będzie zainwestować około 6,7 biliona dolarów w centra danych. W 2025 roku Amazon, Microsoft, Alphabet i Meta wydały łącznie około 410 miliardów dolarów na infrastrukturę danych. Przewiduje się, że w 2026 roku sumy te zbliżą się do 650-700 miliardów dolarów, co oznacza wzrost o około 60% w jednym roku. Międzynarodowa Agencja Energii ocenia, że zużycie energii przez centra danych może się podwoić do 2030 roku, sięgając nawet 945 TWh rocznie, co odpowiada całemu systemowi energetycznemu Japonii. Produkcja turbin będzie ograniczona do 2030 roku. Umowy na energię z nowych źródeł jądrowych podpisywane są w blokach kilkuset megawatów. Sieć nie nadąża, co jest znane hyperskalom. Dlatego duże firmy tworzą własne reaktory jądrowe i włączają się bezpośrednio w łańcuch dostaw, co ilustruje niedawne przejęcie przez Google amerykańskiego dewelopera energii odnawialnej Intersect Power, by rozwinąć portfele energii słonecznej i magazynowania.
Jeżeli zastosujemy ten sam tok myślenia do problemu z orbity, inżynieryjne znaczenie tezy Muska staje się jasne. Panel w kosmosie generuje około pięć razy więcej energii niż ten sam panel na Ziemi. Nie ma atmosfery, pogody ani cyklu dnia i nocy dla większości orbit. Brak konieczności czekania na dostęp do sieci ani zezwoleń. Dla centra danych to kluczowa przewaga, która całkowicie zmienia ekonomikę sytuacji. Pytanie dla decydentów, inwestorów i przemysłu kosmicznego nie brzmi, czy centra danych na orbicie kiedykolwiek będą opłacalne; chodzi o to, czy infrastruktura energetyczna, która je będzie wspierać, będzie gotowa i kto ją dostarczy, gdy zajdzie potrzeba.
Przesyłając ten formularz, zgadzasz się na politykę prywatności SpaceNews oraz warunki i zasady i na otrzymywanie od nas i naszych partnerów wiadomości e-mail. W każdej chwili możesz zrezygnować.
Nie trzeba czekać na zbudowanie stosu energetycznego dla orbitalnych centrów danych. Obecnie jest on rozwijany, głównie dla klientów naziemnych, i w przyszłości przeniesie się do przestrzeni.
Energia słoneczna. Limit Shockleya-Queissera dla krzemowych ogniw PV wynosi między 29 a 30%, a branża wyciągnęła z tej architektury niemal cały jej potencjał. W związku z tym krzemowe moduły solarne zbliżają się do fizycznego limitu wydajności. Tandemowe ogniwa perowskit-krzemowe to kolejna generacja. Firmy takie jak Tandem PV, inwestujące z Beyond Earth Ventures, działają na granicy komercyjnej technologii perowskitowo-krzemowej i należą do nielicznych, które potrafią połączyć rekordową wydajność z realną niezawodnością. Takie firmy rozwiązujące problem trwałości dla Ziemi tworzą fundament nauk materiałowych, na którym oprze się kosmiczna weryfikacja.
Energia jądrowa. W środowiskach, gdzie stałe zasilanie energią słoneczną jest niepraktyczne ? kratery polarne Księżyca, orbity o wysokim nachyleniu, głęboka przestrzeń ? systemy radiogeizotopowe są jedyną opcją. Zeno Power, również w portfolio Beyond Earth Ventures, już potwierdza koncepcję na kosmos: ich systemy radiogeizotopowe są rozwijane do długotrwałego zasilania na dnie mórz i w środowiskach księżycowych. Obecnie zarówno popyt komercyjny, jak i programy NASA napędzają postęp. Ich wartość jest prosta: zasilanie w każdym środowisku, bez zależności od sieci. To właśnie to, czego potrzebuje orbitalne centrum danych w wiecznej ciemności.
Napęd fuzyjny. Koszt wyniesienia masy na orbitę stanowi podstawowy czynnik ekonomiczny każdej infrastruktury orbitalnej. Rakiety chemiczne mają ograniczenia, które nie da się po prostu obejść inżynierią. Jednak napęd fuzyjny ma inny charakter ? może zapewnić znacznie wyższy impuls specyficzny i całkowicie odwrócić sposób dostarczania ciężarów na orbitę. NASA i DARPA już finansują programy napędu fuzyjnego, co sugeruje, że to nie jedynie marzenie. Dobrą wiadomością jest to, że te same firmy pracujące nad reaktorami fuzyjnymi na Ziemi będą także budować napędy orbitalne. Dzięki temu prace nad reaktorami fuzyjnymi mogą przyspieszyć moment, gdy napęd fuzyjny stanie się realny w kosmosie. To istotne, bo może obniżyć koszty wynoszenia na orbitę i ułatwić budowę w kosmosie różnorodnych konstrukcji.
Domyślne podejście branży kosmicznej traktuje energię jako problem z dołu stosu ? coś, co trzeba rozwiązać po ustaleniu architektury. Ta sekwencja już powoduje opóźnienia w wdrażaniu naziemnych centr danych z tego samego powodu. Wymaga to modyfikacji w dwóch konkretnych obszarach.
Dla inwestorów: przejrzyjcie swój kosmiczny portfel pod kątem ekspozycji na energię ? nie jako element ESG, lecz jako zależność operacyjną. Pytanie, które trzeba postawić, jest proste: jeśli dostęp do sieci zniknie, które firmy w waszym portfelu przestaną działać? W Beyond Earth Ventures energia infrastrukturalna była na początku jednym z priorytetowych obszarów inwestycyjnych. Tandem PV i Zeno Power odzwierciedlają przekonanie: firmy zajmujące się energią na Ziemi to te same, które będą zasilać gospodarkę orbitalną. Praktyczne implikacje dla każdego funduszu budującego dziś portfel kosmiczny to traktowanie sprzętu energetycznego ? solarnego, jądrowego i zasilającej elektroniki ? jako kluczowych pozycji, a nie dodatek. Warstwa energetyczna musi być sfinansowana zanim reszta stosu powstanie na niej.
Dla hyperscalers: Microsoft, Google i Amazon już podpisują na Ziemi umowy na moc energetyczną jądrową o mocy wielu gigawatów ? mają infrastrukturę zakupową, szablony prawne i wewnętrzne mandaty. Brakującym krokiem jest zastosowanie tej samej siły do systemów energetycznych orbitalnych. Konkretnie: uruchom dedykowany tor RFP dla dostawców energii kosmicznej równolegle z istniejącym zaopatrzeniem energii dla centrów danych. Włącz do rozmów firmy z dostaw energii radiogeizotopowej, zaawansowanych producentów energii słonecznej i specjalistów od zarządzania zasilaniem, które obecnie odbywają się tylko z dostawcami startów i operatorami satelitarnymi. Dołącz wymóg gęstości mocy do dowolnego RFP infrastruktury orbitalnej ? odpowiednik standardów ASHRAE dla naziemnych centrów danych. To jedno wymaganie natychmiast przyciągnie odpowiednie firmy do stołu. Budżet jest. Wewnętrzny mandat, aby traktować energię orbitalną jako problem na rok 2026 ? a nie na rok 2032 ? jeszcze nie istnieje.
Przewidywanie Elona Muska dotyczące harmonogramu na 36 miesięcy prawdopodobnie zostanie potwierdzone lub obalone zależnie od jednego czynnika: czy system energetyczny będzie gotowy? Możemy być przekonani, że moc obliczeniowa będzie dostępna. Ale najważniejsze pytanie brzmi: czy będziemy mieć wystarczająco energii, by to zrealizować?
Oleg Demidov jest partnerem zarządzającym w Beyond Earth Ventures, amerykańskim funduszu inwestującym w technologie na styku kosmosu, energii i technologii frontowych.
SpaceNews zobowiązuje się do publikowania różnorodnych perspektyw naszej społeczności. Niezależnie od tego, czy jesteś akademikiem, dyrektorem, inżynierem, czy po prostu zaniepokojonym obywatelem kosmosu, wyślij swoje argumenty i punkty widzenia na adres opinion (at) spacenews.com, aby zostać rozważonym do publikacji online lub w naszym następnym magazynie. Jeśli masz coś do zgłoszenia, przeczytaj niektóre z ostatnich artykułów opinii oraz nasze wytyczne dotyczące zgłoszeń, aby zrozumieć, czego oczekujemy. Perspektywy zamieszczane w tych artykułach opinii stanowią wyłącznie poglądy autorów i niekoniecznie odzwierciedlają pracodawców ani ich powiązania zawodowe.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś artykuł! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.