Wysłanie przerobionego łazika Marsa na Księżyc mogłoby kosztować ponad 1 miliard dolarów.
Przekształcenie inżynieryjnego modelu łazika Marsa w funkcjonalny łazik księżycowy mogłoby kosztować NASA ponad miliard dolarów, a takie oszacowanie zostało stanowczo odrzucone przez najwyższego urzędnika agencji.
NASA 30 czerwca poinformowała, że rozważa wysłanie na Księżyc łazika o nazwie PROMISE, czyli Polar Rover do Obserwacji, Mapowania i Eksploracji In-Situ. PROMISE miałby bazować na konstrukcjach łazików Curiosity i Perseverance, które obecnie służą do planowania operacji łazików i diagnozowania problemów.
Dyrektor NASA, Jared Isaacman, powiedział podczas wydarzenia inaugurującego PROMISE, że łazik stanowi część wysiłków mających na celu "przeszukiwanie zasobów w każdym z ośrodków pod kątem ładunków", które mogłyby wesprzeć księżycową bazę. "Aktualnie rozważamy wysłanie PROMISE na Księżyc."
"Mamy sprzęt i to, co powinniśmy robić, by zapisać na kontach możliwość lądowania na Księżycu z PROMISE," dodał. "W krótkim czasie wprowadzimy korekty do niektórych instrumentów na nim zamontowanych, a to otworzy ogromne możliwości na południowym biegunie Księżyca."
Podczas briefingu ani Isaacman, ani Carlos García-Galán, dyrektor wykonawczy programu Moon Base, nie podali kosztów przekształcenia inżynieryjnego modelu łazika Marsa w PROMISE, zasugerowali natomiast, że dzięki istniejącemu wyposażeniu prace mogłyby być prowadzone stosunkowo szybko i niedrogo.
Jednak analiza niezależnej organizacji opublikowana pod koniec lipca przedstawia odmienny obraz. Na podstawie danych kosztowych z przeszłości, wymagań oraz innych szacunków doszli do wniosku, że PROMISE kosztowałby od około 723 milionów do 1,33 miliarda dolarów na opracowanie i wyniesienie, uwzględniając rok operacyjny na Księżycu. PROMISE prawdopodobnie nie byłby gotowy do startu przed początkiem lat 30. XXI wieku.
Szef polityki kosmicznej w tej organizacji stwierdził, że "oczywiste jest, iż ta misja nie będzie darmowa" i będzie pochłaniać znaczne zasoby, które mogłyby wspierać priorytety naukowe NASA.
Ocena obejmowała to, co trzeba by zrobić, by przekształcić OPTIMISM, inżynieryjny model łazika Perseverance w Jet Propulsion Laboratory, w PROMISE. Zauważono, że OPTIMISM brakuje wielu z niezbędnych komponentów kosmicznych potrzebnych do księżycowej misji, w tym systemu łączności i instrumentów gotowych do lotu.
Głównym czynnikiem pozostaje zasilanie. Perseverance korzysta z RTG, czyli termoelektroenergetycznego generatora radioizotopowego. NASA posiada jeden zapasowy RTG, który mógłby zostać wykorzystany dla PROMISE, lecz wymagałoby to zatwierdzeń oraz potencjalnych modyfikacji lądownika i certyfikacji rakiety startowej.
"Nie istnieje wiarygodna wersja tej misji, która byłaby ?za darmo?, a nawet najniższe koszty odpowiadają misji średniej wielkości eksploracyjnej," podsumował autor analizy.
Możliwe były również inne wady realizacji PROMISE. Mogłoby to pozbawić łaziki Curiosity i Perseverance platformy testowej, co zwiększyłoby ryzyko dla ich misji. Użycie zapasowego RTG dla PROMISE wykluczyłoby także prowadzenie misji naukowych w zewnętrznym układzie słonecznym w dającej się przewidzieć przyszłości.
W dniu 31 lipca Isaacman opublikował na mediach społecznościowych komentarz, że nie zgadza się z szacunkami kosztów przedstawionymi przez tę niezależną organizację.
"Koszty startów i lądowań stanowią realność każdej misji, więc omijanie ich nie przekłada się na uruchomienie PROMISE," stwierdził. "Powinienem dodać, że warto byłoby ponownie wykorzystać sprzęt, w który zainwestowali podatnicy, w tym Pu-238, który ulega rozpadowi i traci część mocy rok po roku."
Niepewność co do dostępności RTG to jeden z powodów, dla których nie opracowano alternatywnej misji. Budżet NASA opóźnił zaproszenie do składania propozycji na następną serię misji nauk planetarnych z programu New Frontiers, które obecnie planuje wydać w roku fiskalnym 2027. Nowa seria to misje średniej klasy, z których niektóre mogą wymagać RTG.
Podczas sesji z 21 lipca na NASA Exploration Science Forum Louise Prockter, dyrektor działu nauk planetarnych NASA, powiedziała, że opóźnienie w publikacji zaproszenia do New Frontiers wynika z trwającej oceny listy potencjalnych misji. "Patrzymy również na dostępność energii jądrowej" - dodała, odnosząc się do reorganizacji programów jądrowych w agencji. "Wciąż pracujemy nad zrozumieniem tego; kilka misji na liście z pewnością skorzysta z energii jądrowej."
"We are investigating whether we will have nuclear power for that list" of candidate New Frontiers missions, she said later in the meeting. "That may make a difference to it, but we should have that information out fairly soon."
Isaacman, w swoim wpisie, szeroko popierał swoje podejście do propozycji agencji dotyczących księżycowej bazy, podkreślając szybkie działania i ponowne wykorzystanie istniejącego sprzętu i projektów.
"Rozumiem, że społeczność czasem lubi długo dochodzić do konsensusu, ale pod tą administracją możemy po prostu działać i zapisywać zwycięstwa na kontach Bazy Księżycowej i całej nauki i odkryć, które to umożliwią," napisał. "Moim zdaniem mniej debat i częstsze zwycięstwa usprawniają lobbowanie na większe zasoby, aby robić więcej nauki."
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś artykuł!